Tuesday, June 16, 2009

nie moja wina

zawsze gdy idę do biblioteki z ambitnym postanowieniem spędzenia tam całego dnia na nauce to akurat wtedy robią 20 minutową przerwę... i zwykle za te 20 min znajduję się już w zupełnie innym miejscu i z nowymi postanowieniami.

2 comments:

mikalandzelo said...

Ach, ta złośliwość budynków użyteczności publicznej;)
Nie jesteś Basiu wzorem cierpliwości, skoro 20 min dało Ci rady...

bahoo said...

nie chodzi o cierpliwość... ale w 20 minut można znaleźć inne miejsce do nauki - gdzie dodatkowo zrobią Ci herbatkę, nakarmią i Martyna wytłumaczy co nabazgrała w swoim zeszycie :]