25km
4h ze zgubieniem trasy, z 2 przerwami na sikanie, z przerwami na fotografowanie, z wejściem na ambonę, prowadzeniem roweru przez niedający się do przejechania bruk, z wpadnięciem w pokrzywy, z przerwą na 4 kostki czekolady, ze zwiedzaniem kościoła, pałacyku, ze świadomym zboczeniem z trasy w poszukiwaniu pewnego drzewa (nieznalezione), z przerwą na zrywanie chaberków, i z dostaniem zawału z powodu Myszołowa, który upuścił metr przede mną martwego, zakrwawionego wróbla O_O
poza tym: słuchanie wiatru, uśmiechanie się do słońca, obserwowanie bocianów, jazda w towarzystwie motyli i odganianie deszczowych chmur
bossssko :]
ból tyłka przeszedł na nogę :]
2 comments:
Ciekawe co to za drzewo, co go nie znalazłaś ? Pewnie jakieś malutkie;)
to drzewo, które jeszcze nie wyrosło, ale zamierza - dlatego go nie widać, bo mieszka pod ziemią i czeka na swój czas:D
Basha, caluje z wyspy!!!:*
a tu link do mojego bloga ze zdjęciami:
http://wazko-zolza.blogspot.com/
Post a Comment