Tuesday, August 18, 2009

wyprawa PTT Czarnogóra/Albania

2 tygodnie minęły jak z bicza strzelił. tyle się wydarzyło, że teraz nawet nie mogę tego wszystkiego ogarnąć, a najbardziej nie mogę ogarnąć sama siebie... 'nie wiem co mam ze sobą zrobić" jakby to powiedział Filip o poranku ;)
do Dębna przyjechałam dziś w nocy, od południa się rozpakowuję, a niby jeden plecak ;)
a jak było? mmm...
pierwszego dnia trafiłam do chujowego domku... i później już było tylko zajebiście :)
"śpiewanie" do 3:00 rano i później od 6:00 rano, vinjak i kawa po turecku serwowana przez gospodarzy, biegające po pokoju nagie leśne dupy i rozterki Gnoma po snach z trzema czerwonymi kwadracikami, których przed 23:00 nie będzie opowiadał ;)

poza tym WSTYRMAŁAM się na Savin Kuk (2313 m n.p.m.),a potem się z niego ZDUPCYŁAM razem z tymi wszystkimi kamieniami, które fruwały nam nad głowami... i zdobyłam Bobotov Kuk (2523 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Durmitoru, a to wszystko dzięki Staszkowi, który był moim Aniołem Stróżem i dzięki magicznemu zielonemu napojowi od Wojtka :)

zakwasy leczyło się pifkiem nad Jeziorem Czarnym, wszechobecnym winem, Miszową rakiją i... raftingiem w niezwykle czystej wodzie Tary, który dawał tyle, że zamiast nóg pracowały ręce ;)

eh... generalnie prawie codziennie gdzieś ZADUPCALIŚMY i WDUPCALIŚMY burki i zupki chińskie ;)

a Albania? balkon, morze, plaża, klimatyzacja, Skanderbełt, arbuzy z wkładką, spadające Figi ;), rikitiki tonight dance party, internet WNET na plaży :P, rejs rozklekotaną łajbą z 9 kapitanami, wyprawa jeepami na koniec świata i... śmieci zjadane przez krowy, bunkry na każdym kroku i strzeżona przez żołnierzy z karabinami droga do plaży :]

powrót przez Ochryd i spotkanie ze Slavkiem (kratko, ali slatko :)
i przez Rumunię... mmm ciorba de burta ze śmietaną i mici... jeżeli komuś się śpieszy, to przed zamówieniem mici lepiej się rozglądnąć, czy akurat nie nadchodzi sanepid ;)

a wszędzie tam zabrała nas Jurkowa Dżagoda, tudzież "Warholl mój" :)

Pozdrowienia i wielkie dzięki dla wszystkich PTT-owych ludków :*

5 comments:

Wazko said...

o jaaaa, aż się moja dupka rwie do podróży gdzieś z tej wyspy...jeszcze miesiąc i trip do opuszczonego miasta na Ukrainie i drugiego, tym razem bardziej zaludnionego Lwowa:D
Basza, tęsknie normalnie za Tobą!!!

mikalandzelo said...

Jakie wyznania tutaj... mniam;)

Malik said...

jaooo Bachu, izgleda da si imala puno avantura :) mnogo vise nego ja :P

Unknown said...

oj Bacha fajnie jest powspominać, zapomniałaś tylko dodać dwa słowa o Sobieskim co każdego poranka patrzył na 3 leśne i z podziwu nie wychodził że jeszcze stoją pionowo... :)

bahoo said...

no tak... Sobieski przecież :P ten to się napatrzył tak stojąc na lustrze w łazience :) ...razem z arbuzem w bidecie ;)

Maliku... izgleda da da :) treba da se sretnemo i malo popricamo o ovim avanturama