Tuesday, September 1, 2009

taka tam mortadela

rano... biegałam. tak tak sufit mi się na głowę zawalił i już wiem dlaczego dla Ireny bieganie to przyjemność - bo ona nie ma serca ;), więc jej już nie może wykorkować, a za to moje może :/

popołudniu... lekcja nr 2 u mechanika Pana Stasia: dowiedziałam się co to jest wspornik i że trzeba go wymienić :)
a później herbatka i pyszny biszkopt (bo z 8 jajek ;) Oli i Diba i obrabianie dupy "NG" i "Travelera" ;)

późnym popołudniem... pojechaliśmy z Lopezem nad jeziorko, pływanie i spacerek po lesie są dużo bardziej przyjemniejsze niż bieganie :]
hasło dnia: "mam na wszystko wyjebaną kiełbasę... no i taka tam mortadela" /Lopez/

wieczorem... skończyłam obrabiać zdjęcia z wyprawy, nagrywam płytki i jutro już będą zadupcać do Nowego Sącza :)

4 comments:

Wazko said...

Bacha, więc co to jest wspornik?:P

bahoo said...

no więc Bjednarzu mój kochany WSPORNIK WAHACZA to jest taki element, który łączy wahacz z nadwoziem, a wahacz to połączenie koła z samochodem :D i jak wspornik wahacza jest luźny to trzeba go wymienić, bowiem jest to niebezpieczne dla całego zawieszenia. Tak czy siak bez dobrego wspornika może mi koło odpaść ;)

Malik said...

oł szjet, a to niby ja jestem córką mechanika ;)

bahoo said...

Malik, yyy... ja też jestem córką mechanika ;)