
Ekipa z lasu + ja. A właściwie wg. rysunku Toni - Koszałek Opałek Michał, gigantyczna Bacha z wielkimi zębami, niewinna Tonia i Ivan-Yeti ;)
Cóż mogę napisać, fajnie kurna było! albo jak zwykłam mówić: ZAJEBIŚCIE! Nie trafiliśmy do tureckiego więzienia, nie daliśmy się tureckim oszustom (dzięki Ivanovi), policję chcieli wzywać tylko raz, ale się ulotniliśmy, nie porwali nas, nie sprzedali do haremu, nie strzelali... Wypad zaliczam do baaaaardzo udanych :)
Teraz jestem w Nowym Sadzie, ale to już zupełnie inna bajka, którą opowiem kiedy indziej, bo zaraz mi padnie komputer.
No comments:
Post a Comment