w trójkę (tri awesome) zabiliśmy całą masę atakujących nas niedźwiedzi, wspięliśmy się na najwyższy szczyt Fruskiej Gory (539m n.p.m.(!) włamaliśmy się do domu wysoko w górach (schronisko "pod Glavicom" ok 300m n.p.m.) i tam spędziliśmy noc, upolowaliśmy fasolową, a rano pitę (zrobione przez Babcie ze schroniska), przedarliśmy się przez rozległe bagna (błoto) i spotkaliśmy odciski stóp dinozaurów... na szczęście przed rozszarpaniem przez te dzikie bestie uratowała nas zakonnica z monasteru Rakovac, rano spadł fucking snow, ale i to nas nie powstrzymało przed dostaniem się w końcu do Sremskih Karlovci i kupieniem tam wina :D
5 comments:
oooo, wysoka ta góra:O hihihihih
wracaj już!
właśnie, wracaj już! tak niedługo jak ja:) w ogóle wybacz, że na dzisiejszym wernisażu się nie pojawiłam, wiesz jak jest;)
hehe, ano zdobywaliśmy niezdobyte wysokie szczyty ;)
wiem jak jest Angli ;)
a wracam naprawdę już niedługo...
hahaha:) Przeczytałam: "wiem jak jest W Angli(i)" - i tak myślę, o co Ci chodzi, przecież ja w Finlandii jestem:DDDD
oj Angli Angli ;)
Post a Comment