...owszem. w domu jestem gościem. byłam w nim 1 dzień. dziś Wigilia w Sierosławiu nad morzem. inna niż zwykle i przez to tak się jej nie czuje. ale w końcu wiele się zmieniło w tym roku, a przychodzi następny i pewnie zmieni się jeszcze więcej. w każdym razie przygotowanie Świąt w 1 dzień jest niemożliwością. wszystko na wariackich papierach, dlatego też do tej pory nie miałam chwili, żeby napisać jak to się stało, że w końcu jestem w Polsce ;)
zatem... bułgarski autokar został odśnieżony i przyjechał po mnie ;) a teraz mam wrażenie jakbym w ogóle nie była w Serbii przez te prawie 3 miesiące, jakby to był tylko sen (sve je u snu san). tak szybko wszystko minęło. tym razem żegnałam Nublu już z przekonaniem, że zobaczymy się w następnym roku, a nie na następny dzień. Ljubice odprowadziłam na przystanek i to ja jej życzyłam 'srećan put' ;) a kochany Bane zdążył jeszcze wpaść do akademika z butelką medovaczy i odwiózł nas na autokar. nawet Andrzej pojechał z nami na stację MOLa by nam pomachać przed odjazdem :). droga minęła nawet szybko. jak zwykle spałam. a we Wrocławiu nie było końca uścisków, powitań, całusów i śmiechów :) tak więc jestem w domu, czyli w Polsce, bo dom jako dom jeden zarasta kurzem, a drugi pyłem od remontu i czeka do wiosny :)
Thursday, December 24, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment