Friday, February 5, 2010

pamiętniki

jako, że się powoli przeprowadzamy, wzięłam się za odkurzanie zakamarków mojego biurka, by odkopać to co należy przenieść i to co lepiej spalić. znalazłam stos zeszytów z gimnazjum i liceum i pamiętniki. dziś instytucja zeszytu-pamiętnika już u mnie wygasła. mam bloga ;) i całe szczęście! bo zdając sobie sprawę, że czytają to inne osoby oprócz mnie, staram się nie pisać takich głupot jak kiedyś :P.
przeraziłam się. przeraziłam się wizją przyszłości: mojego 16-letniego dziecka, które w tym wieku uważa, że cały świat jest przeciwko niemu! chyba wtedy oddam je gdzieś, żeby przeczekać ten czas. matko bosko, jakie nastolatki są głupie (bez obrazy do nikogo, jak już to do samej siebie) :P aż mi się nie chce wierzyć, że i ja przez to przechodziłam ;)
ale poza mokrymi od łez kartkami, miło było poczytać o tych radosnych chwilach młodości :] i przypomniały mi się sojowe tagebuchy :D czyli pamiętniki, które wybuchają! :D

6 comments:

Malik said...

ja tam wciąż kocham mój pamiętnik ^^ pewnie właśnie dlatego, żeby nikt nie czytał tych głupot...

i nie martw się, nie ty jedna i nie ostatnia będziesz mamą zbuntowanej nastolatki - skoro nasze mamy jakoś przez to przeszły to i my damy radę :P

bahoo said...

no kurde, co mamy nie dać :P

rupenthalek@gmail.com said...

hahah bacha, ostatnio znalazłam nsze (czyli malej soji i duzej soji) plakaty, rysunki i gazetke:) myslałam ze pękne ze smiechu:) uwierz tagebuchy wybuchaja po latach. wspomnieniami:)

bahoo said...

aaaaaa Mała Soju :D no ja właśnie też ryczałam ze śmiechu! Pamiętam waszą minę, jak się zapytałam, czy tagebuchy to coś co wybucha :D

Anonymous said...

o, to jeszcze duza soja dorzuci swoje 3 grosze

wszelkie tagebuchy sa zajebiste! gdyby nie one, nie pozostalby slad po tym jak bardzo nienawidzilo sie wlochacza czy tez ilosc skipow zapodanych na jednej lekcji przez pania wos. ani ilosc wina wypitego w krzakach nad jeziorem i wypalonych fajek (co duza irena nas widziala, wyjezdzajac samochodem z juranda, jak kitramy sie z fajami PO DRUGIEJ STRONIE JEZIORA, nadal nie wiem jak ona nas tam dojrzala...)
zachowala sie tez data wyznania, ze kwadrat nie je miesa bo zwierzeta smierdza i wiele wiele innych:D

jednym slowem TAGEBUCHY I PAMIETNIKI RULEZ!

bahoo said...

łohoho Soju, nie słyszałam tej historii 'po drugiej stronie jeziora' :D kurde, ale co racja to racja! W moim pamiętniku nawet znalazł swoje miejsce kawałek migacza od auta Michalskich, który Mała Irena rozwaliła wyjeżdżając z garażu :P
heh... Kwadrat i jej kwadraty... :)