Sunday, March 28, 2010

shit / no shit

Straciłam pół dnia na ustawianiu właściwego numerowania stron w mojej magisterce i naprawieniu przypisów (bez skutku), następnie po przeczytaniu niezliczonej ilości materiałów pomocniczych z wielkim oporem napisałam dziś 2 strony nowego rozdziału i jak sobie pomyślałam ile jeszcze tego muszę napisać to słowo SHIT same wcisnęło mi się na usta i na skypa. I nagle ktoś pisze, że mam w chuj energii i że lubił jak podróżowałam.
i poczułam, jakby moje podróżowanie było tak odległe... 3 miesiąc na dupie. ja chyba nie potrafię sobie poradzić z tym, że jestem w jednym miejscu tak długo i że coś się nie dzieje na wysokich obrotach. w końcu niby działam sprawniej jak się dupa pali. a teraz oj pali się, obrona za 2 miesiące, FCE za 2 miesiące, szukanie pracy, zaległe tłumaczenia, niezałatwione sprawy... a wszystko to miesza się z licznymi propozycjami wyjazdowymi - rafting w Czarnogórze, stopem do Holandii, stopem do Macedonii, spływ kajakowy, które o dziwo odrzucam. chyba pierwszy raz w życiu zaczynam się zastanawiać kiedy na to znajdę czas i skąd wezmę pieniądze.

czasem się nawet nie zauważa, jak niepostrzeżenie zmienia się nasze życie.

ale nie poddam się tak łatwo! pozałatwiam co trzeba i znajdę dogodne warunki na spożytkowanie mojej energii :) bo na shity nie ma czasu!

4 comments:

Malik said...

obrona za 2 miesiące?! O_O ślub za 2 miesiące! :D

oj Bachu... moja mała Bacha dorasta... ^^

bahoo said...

o widzisz dobrze, że mi przypomniałaś Maluchu ]:> ! robienie fot na Twoim ślubie za 2 miesiące! I sesje! olaboga! :P

bahoo said...

czasem więksi wolniej dorastają Maluchu :]

Malik said...

tylko pamiętaj, że bycie dorosłym, nigdy ale przenigdy nie równa się być poważnym sesese :) look at me!

olaboga, a doba ma tylko 24h!