Tuesday, April 20, 2010

:]

Warszawa mnie zaskoczyła. łaziłam po uliczkach starówki i nie mogłam się nadziwić, że są takie ładne. stolica zawsze mi się kojarzyła z kanciastym pałacem kultury i betonem. a tu niespodzianka. byłam zauroczona i czuję niedosyt. łazikowałam cały niedzielny wieczór, po drugim dniu szkolenia i niewielu przespanych godzinach nogi mi wchodziły do tyłka, ale byłam twardka. w niedzielę na szczęście ludzie już odpoczywali po sobotnim pożegnaniu wieeeelkiego bohatera polaka, więc nie było już tak tłoczno i życie leniwie płynęło. można było sobie usiąść pod Zygmuntem i pozwolić bladej twarzy zaczerpnąć nieco słońca.



Warszawa mnie też cudownie ugościła. Bjednarzowa Ania i jej szczur mnie nakarmili pysznym obiadkiem, napoili jabłkówką, dali świeżą pościel, a rano zrobili śniadanie. wow. po spędzeniu dnia w białej bluzce - taki relax to bezcen :]

wczoraj byłam absolutnie zjechana, a dziś dostałam odpowiedź ze stolicy. mam pracę :]

7 comments:

Wazko said...

no, to puszczam kciuki, bo kłykcie zielenieją! GRATULUJE BACHU!:)

Malik said...

mission accomplished!

Malik said...
This comment has been removed by the author.
bahoo said...

dzięki dziewuszki :)

Anonymous said...

Hej, Szczur!!! cho no szybko do komputra! Piszą o nas!! :P

Pozdrawiamy Bachu!

bahoo said...

jaki szczur!? gdzie pisza o nas?

bahoo said...

cofam to, juz wiem Ani Rusz :D