Kabir wyniósł wszystkie przyprawy z piwnicy, my mamy całą kuchnię pełną garnków z wodą i 20 litrów w butelkach, chleby 3 sztuki od wczoraj.
tymczasem wyszło piękne słońce, odgłosów paniki nie słychać, nic nas nie zalewa i nikt nie ewakuuje. w kranach woda dalej jest, w kiblu też, jedynie internet raz się pojawia raz znika, ale czy to jakiś związek z powodzią? nie wiem.
cóż... skoro wszystko okej to idę założyć skarpetki, bo zimno w gołych stopach w kuchni na kafelkach i pogrążę się w wojnie w Sarajewie.
a czas leci...
Saturday, May 22, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment