Mały wczoraj powiedziała, że jak skończy te studia to nigdy więcej, żadnych! podyplomówce mówi NIE! w końcu ma męża, po co jej podyplomówka :P
wszystko co teraz się dzieje, czyli jeden wielki kocioł, trka, gužva itp. itd. napawa mnie takim samym nastawieniem. po czym myślę "byle do soboty, potem do poniedziałku, a potem do 24" i koniec. i żołądek mnie ściska, bo kurrrrrryyyywa (to ostatnio ulubione słowo wśród serbsitów 5 roku :] )tęsknić będę i mi odpierdoli i pójdę na ten doktorat.
ale najpierw ... byle do jutra -> soboty -> poniedziałku -> 24.06.
chyba, że se męża znajdę ;)
jeju... a jak się to wszystko skończy to nie będę trzeźwieć przez tydzień.
kawa i lecimy! Wazi nie puszczaj kciuków ;)
Wednesday, June 9, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
3 comments:
Bachu, nie idź na doktorat. mąż lepszy :P
powodzenia na diktatach.... kuuuurrrrrrrryyyyyyyywa
kochana, weź się ogarnij, diktat już zaliczyłam i dlatego właśnie przekazałam Ci moją diktatową ściągę -_-
kurrrrrrrrrrryyyyyyyywa, zaiste!
Post a Comment