Wednesday, November 3, 2010

azyl

jak dobrze, że wyniosłam się na górę. nikt tu nie wchodzi. mam tu wszystko czego potrzebuje, oprócz łazienki i lodówki, czyli święty spokój. rozwalone łóżko, książki porozkładane na podłodze, karimatę na środku pokoju i artystyczny bałagan wokół komputera. tutaj w świętym spokoju mogę pić herbatkę, słuchać muzyki i dostawać szału od ilości fot do obrobienia :] niah! i nawet rogi na ścianie polubiłam.

1 comment:

Malik said...

karimata musi być!