Thursday, June 2, 2011

Krystyna

w przeciągu swojego życia człowiek przybiera wiele masek i uczestniczy w coraz to nowych grach. moje role tutaj w dębnie przeplatają się od roli ojca, poprzez buntujące się (jeszcze, aczkolwiek rzadziej) dziecko, "panią Krysię", która właśnie siedzi za biurkiem w różowej bluzce z żabojadem (żabotem?), a czasem mam jeszcze wrażenie, że jak wożę się autem po mieście to ludzie myślą sobie - "pewnie auto męża", albo jak chodzę na jogę to też "pewnie mąż jej daje kasę, a ona nie pracuje, skoro ma kasę i czas, aby tu przychodzić"... urok małych miasteczek.
ojciec ojca
dziecko mamy
pani Krysia systemu
auto rodziców
joga moja
ja ... rodziców

ale zatrzymajmy się przy "pani krysi"
bluzkę z żabojadem dostałam. nie jest zła, poza tym, że jest różowa i ma żabojada. chciałam zobaczyć, jak się będę czuła w takiej bluzce. dobrze, że nie zrobiłam sobie paznokci, bo zupełnie wyglądałabym teraz jak 100% "panie Krysie", których imię przewija się przez wszystkie biura, księgowości, kasy w banku i okienka na poczcie. Irena gdybyś mnie teraz zobaczyła to zrobiłabyś minę typu "szeroki, ale nie rozwarty uśmiech, który układa się w słowo 'ironia' i wypowiedziałabyś zdanie 'eeee jaką masz szaloną bluzeczkę bahoo". widzę też Siarę, który mówi "o ja pierdolę" i zgina się wpół. i Malika, który wchodzi, robi wielkie oczy i mówi "oookeeeeej", albo od razu "buhahahaha".
do tego chodzę często z teczką. nawet mi się ostatnio śniło, jak łażę po jakimś uniwersytecie z teczką i na obcasach.
dziś zapakowałam ową teczkę pełną dokumentów i ruszyłam do pracy. pojechałam jeszcze do netto po śniadanie i po drodze mijałam różową szkołę (moje liceum) i zobaczyłam wszystkie młode, świeże nastolatki i nastolatków, którzy chowają się z fajkami i zmierzają ze swoimi plecaczkami do szkoły. no i co? dalszą część już znacie, jest oczywiste, że zaczęłam w duchu się and sobą użalać, że taka stara już jestem, że nie mogę iść do liceum, że jadę do pracy, w której czuję się jak 'pani Krysia', że jestem w innym dorosłym życiu, że skasowali już mi konto "akademickie", bo jest tylko do 25-tego roku życia :/ ... beztrosko wróć!

życie w dębnie nie jest złe. brakuje mi tylko ludzi. i zajęcia, które dawałoby mi radość, a które długo nie nadejdzie i powoli zaczynam sobie z tego zdawać sprawę. i ludzie tak szybko tutaj nie przybędą, a ja tak szybko stąd nie wyjadę. i choćbym zapierała się nogami i rękami, co robiłam przez ostatni już prawie rok, to nie wygram z przeznaczeniem. zresztą już coraz bardziej się z tym godzę. i teraz rozumiem słowa powtarzane przez moich rodziców przez całe moje życie "korzystaj, póki możesz, jedź póki możesz, jedz póki to masz, bo może kiedyś nie będziesz miała".

wiele rzeczy zrozumiałam w przeciągu ostatniego roku, przez ("dzięki")chorobę Taty. mam wrażenie, że przeskoczyłam o parę lat do przodu. heh... ale dalej się uczę, nie jestem wcale mądrzejsza.
od września wiedziałam, że przylegnę do Dębna na dłużej, jednak ciągle trzymałam zamknięte drzwi przed tą informacją, patrząc się na nią przez judasza, z nadzieją, że sobie pójdzie. nie odchodzi, a wręcz napiera, a ja przekręcam kluczyk...

buhahaha!
właśnie przyszła klientka się ubezpieczyć. Przeliczyłam jej szybko składkę, wpisując równie szybko fałszywe dane, czyli w rubryczce na imię i nazwisko "KRYSTYNA KOWALSKA". zgodziła się, więc zaczęłam wypisywać prawdziwe dane, pytam o imię?
- Krystyna - odpowiada klientka.
:D

3 comments:

Malik said...

ooookeeeeej... o pani Krysiu, wiele bym dała, żeby zobaczyć cię w tym żabojadzie :) może jakaś mała... 'prezentacja'?

ehh jebem ti zivot, dorastamy i nic nie da się na to poradzić, widzę to też po sobie, choć u mnie to bardziej powoli przebiega, moja kochana Pani z Teczką o_O ciekawa jestem jak będziemy te nasze 'lata dwudzieste' wspominać tak za ok 10 lat...

bahoo said...

o nie nie nie, prezentacji nie będzie ;) zostanie to moją słodką różową tajemnicą.

za 10 lat... Tonishowe Srećko będzie miało 9lat, Twoje może też ;) moje mooooże się pojawi. 10 lat to długo. ciekawe co będziemy robić i gdzie żyć. nawet nie mam pomysłu jakbyś miała narysować nasz brodawkowy tim 'za 10 lat'. plany trochę się zmieniły, co ? ;)

Malik said...

noo, kto by się spodziewał... ale to jest właśnie fascynujące w życiu - możesz mieć plany, marzenia, ale one zmieniają się wraz z Tobą i sytuacją, w której właśnie jesteś...


a przez weekend wymyślę 'nas tim' za 10 lat hehe :)