Tuesday, July 26, 2011

:)

kolejna wycieczka za mną :) wróciłam zmęczona, ale jednocześnie pełna energii. wspaniali ludzie! tyle śmiechów, radości i przygód :)))
a najlepiej to opisała Pani Małgosia:

16 lipca roku pańskiego
dwa tysiące jedenastego
sporo ludzi w Polsce się spakowało
i do Pszczyny autokarami wybrało
A autokarów 13 było,
ale to nikogo nie zdziwiło.
bo to Rainbow wycieczki organizuje
i od lat marzenia ludzi odgaduje
Na placu nastąpiło spore zamieszanie
i szybkie bagażów przepakowywanie.
Ja się na Bałkany wybierałam,
więc autokaru numer 9 szukałam.
Pilotka Basia już grupę wita
a jej uśmiech za serce chwyta.
W końcu autokar zajeżdża spóźniony,
ale za to pięknie oklejony.
Pan Andrzej i Pan Henryk będą go prowadzili,
oby tylko drogi naszej nie pogubili.

Kiedy jedziemy przez Słowację i Węgry do Serbii,
połowę grupy wycieczkowej sen gnębi.
Wcześnie rano Belgrad zwiedzamy
i po mieście z przewodnikiem ganiamy
W Domu Kwiatów się okazuje,
że Józio Tito fanów zyskuje.

Kolejnego dnia Skopje odwiedzamy,
gdzie cerkwie i twierdze zdobywamy
Wieczorem do Ochrydu dojechaliśmy
i aż na 3 dni w hoteli bagaże zakotwiczyliśmy.

A Ochryd zwiedzamy we wtorkowe utro,
aby nie było nam smutno.
Wszyscy rakiją się delektują
i sporo tego trunku kupują i kupują.
Nic dziwnego, że Naum się obraża
i biciem swego serca nie obdarza.

13 osób pojechało do Bitoli,
a reszta leniuchować nad jeziorem woli.

W czwartek o czwartej wstajemy,
a o piątej do Tirany jedziemy.
Pan Andrzej drogą międzynarodową autokarem kieruje,
często wzdycha i za głowę się chwytuje.
Ale już wychodzi z siebie,
gdy na deptak czarnogórski wjedzie.
Tubylcy zdjęcia pstrykają,
czym naszego bohatera do szału doprawiają.
Gdy już w hotelu jesteśmy zakwaterowani
to na dyskotekach bawią się zainteresowani.

Dnia siódmego tej wyprawy wspaniałej,
przyszedł czas na Budvę i Dubrownik okazały.
W hotelu w Neum kelnerzy nas musztrowali
i nawet miejsca przy stole wyznaczali.

Na wycieczce dużo się dzieje
i wszystkim się podoba - mam nadzieję.
I chociaż grupa jest mało zintegrowana,
to za to bardzo zdyscyplinowana,
na czas zawsze przychodzimy
i nawet za często się nie gubimy.
A na pamiątkę wspólnych chwil
nieudolnie wierszem to spisała,
osoba, która fajne wakacje miała.
Dziękuję każdemu za wspólne chwile
i proszę - wspominajcie mnie mile.

c.d. na życzenie...

Do końca wycieczki 2 dni zostało
a mnie z głowy wenę wywiało.
Grupa przejęła się integracją
i o ciąg dalszy prosiła z gracją.

Ósmego dnia ulewa nas zaskoczyła
i z podróżnego pyłu od głów do stóp obmyła.
W czasie zwiedzania w Trogirze Katedry,
już niektórym puściły nerwy.
Choć na Bałkanach burza to rzecz wyjątkowa
to na metrowe kałuże brak mi słowa.
A deszcz padał i padał,
w czasie gdy pan Jan nam opowiadał.
Autokar - niczym łódź sterowa
przemierzał ulice pełne "woda"
A ludzie herbatki pili
i o powrocie słonka śnili.
W Szibeniku było już sucho,
bo inaczej byłoby krucho.

A wieczorem stała się rzecz niesłychana,
bo z pomocą Pani Basi grupa się zintegrowała.
Na plaży wszyscy się spotkali
i w podziękowaniu "sto lat" jej odśpiewali.
Kierowcy też dostali brawa,
bo bezpieczna jazda to podstawa.
Razem było nam bardzo miło
i szkoda, że tak szybko się skończyło.
Teraz do domu czeka nas droga daleka
zobaczymy jeszcze Rovinj i Piran z pośpiecha.

No comments: