Tuesday, July 5, 2011

passa

bo dobra passa nie może trwać wiecznie i w końcu znalazła się wycieczka, gdzie jedna osoba zamienia ją w koszmar. jebem ti turiste.
Daniel mi poradził, żebym tyle o tym nie myślała i odpuściła, a jak moje myśli utkną w problemie to mam pomyśleć o tym jak Slavko chciał latać i skoczył z balkonu i rzeczywiście - od razu zaczynam się śmiać :P (bo na szczęście nic mu się nie stało)

w Ochrydzie oczywiście pada deszcz. oczywiście bo ja przyjechałam, zawsze jak przyjeżdżam pada deszcz w najbardziej słonecznym mieście na świecie. dobrze, że tu nie mieszkam na stałe ;)
muszę sobie dzisiaj strzelić rakiję i idę wyłudzić fajkę od recepcjonisty. aha:

- e ćao Barbara, ja bih hteo da te nekako pocastim, sta bi htela za piće?
- :) caj ako moze :)
- :O sta ti je bre, hajde uzmi pivo!
- :D znam znam nisam normalna, ali prehladila sam se i molim samo caj.
- u jbte! kakav? menta?
- jel imate planinski?
- ima, hajde. jebem ti planinski...
;)

No comments: