wyjęłam z ziemi wszystkie marchewki przed zimą. ostatni dzwonek. fajne są takie poranki, kiedy Mama śpi, gotuje się woda na kawę zaparowująca całą kuchnię, a ja na ogródku w mroźnym słoneczku zbieram marchewki. a potem przychodzi Irena i w końcu pijemy tą kawę.
No comments:
Post a Comment