- to poproszę ten kocyk z Misiem i coś do niego...
- może skarpetki dla maluszka - Pani pokazuje mi dwie malutkie skarpeteczki...
- jooooooooooooooooooooj! jakie maluchne, dobrze to ja je wezmę *_*
zwariowałam! i sama się sobie dziwię, że aż tak zwariowałam... a jak zobaczyłam Duszka...
taaaaaki malutki! taki delikatny! i taki pachnący *_* popatrzcie na swój palec i pomyślcie, że 2tygodniowe dzieciątko ma 3 razy chudsze paluszki! niesamowite!
Duszko swoim zapachem ułaskawił wszystkich gości. Mama Tonia, Tata Ivan, Babcia Kazia i Wujek Michał radośnie się krzątali, a tymczasem goście siedzieli, rakiję i nalewki pili, przyjemnie i leniwie rozmawiali... Ovće o kanale rodnym, Mali o tym, że najwyższy czas, Damian zatykał uszy, Sokół twierdził, że może rodzić, Rafał milczał (z przerażenia?), a Wujek dobra rada radził jak przewijać, jak kąpać, że szczoteczka do wyżynania ząbków potrzebna... maj gad ;) a ja się cicho zachwycałam miniaturowością Duszka... no dobra może nie aż tak cicho ;)
Tuesday, January 24, 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
Duszko zaczarował całą ekipę ciotek i wujków :D najsłodszy!
Post a Comment