wśród tej bieganiny po Wrocławiu udało mi się zrealizować połowę spotkań, które zakładałam. to dużo.
począwszy od pożegnania Rafała z Ovcikiem i Damianem, przy grzanym piwku były dyskusje na tematy życiowe. miło.
dalej spotkanie z Bedi. najpierw smutne wielce, a potem w pełnej radości :) i to nieoczekiwane spotkanie, wysiadając z popsutego tramwaju widzę Bjednarza... staje na środku ulicy, koleś na nią trąbi, wymachuje rękami i Bedi ze swoją słynną miną wkurwienia odpowiedziała mu "gdzie kurwa jedziesz", a może "co kurwa trąbisz" - nieważne, obydwie wersje mnie wzruszają :)
wizyta u Malika, od którego wracałam trochę zawiana grzanym winem z pomarańczami :) które właściwie miało uleczyć jej głos, ale nie wiadomo czy tak się stało :) i to jak Mały wkrótce będzie mogła mieć policję w dupie.... :P
i mieszkanie u rodzinki.... drożdżówki od Dziadka. docinki o tym jaka jestem stara od chłopaków. rozmowy z Wujeczkiem i Ciociusią przy drinkach o dorastaniu, uświadamianiu, moim życiu, ich życiu. wspominki. a najbardziej wartościowa opowieść Taty, którą mi przekazali:
Tato Leszek przechadza się po plaży z Wujkiem i małą Bachą. Rozmawiają na sprośne tematy, takie facetowskie. ja słucham zainteresowana, ale nie przejęta.
Leszek - Basia, a Ty wiesz co to seks? - tutaj już przygotowuje się na ciężką rozmowę, którą sam być może niepotrzebnie podjął...
Mała Bacha - oczywiście, Tato! - niewzruszona odparłam
Leszek - O_O
Friday, February 10, 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
zapomniałam o mieciu policji w dupie :D
wracaj prędko wracaj, bo miło się czyta opisy Twoich 'wypadów' :3
Post a Comment