czuję się jakbym cofnęła się w czasie.
znów na studiach. znów Wrocław. znów pieprzone tramwaje. znów sama.
trochę takie uczucie pewności, powrót myśli "tak będzie zawsze". tak było przez lata studiów. byli przyjaciele, spotkania, ale zwykle gdzieś biegłam, z tysiącem spraw na głowie goniłam tramwaje. sama. jak trafiłam to wsiadałam i patrzyłam na wrocławskie krajobrazy i rozmyślałam. sama. na zajęcia czasem jakieś dziwne, gdzie nie często znałam te wszystkie osoby, które siedzą razem ze mną zamknięte w 4 ścianach. sama. wieczorem spotkanie z przyjaciółmi, powrót do domu. sama.
wyszłam z zajęć w środę. myśl, sekunda, wyciągam telefon i nagle serce mi staje i łzy napływają do oczu, otrząśnięcie się. nie muszę wybierać numeru, wystarczy, że spojrzę w górę i opowiem Mu jak było na zajęciach...
nadal łapię się na takich codziennościach. fuck!
dobrze, że już jutro powrót "do domu", bo mimo tych wszystkich spotkań, pusto tu samej...
Wednesday, February 8, 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment