czyli jak zwykle u mnie przed wyjazdem. dziś ostatnia noc w moim domowym łóżku, następna taka będzie na Boże Narodzenie. jutro wyjeżdżam, wprawdzie 'dopiero' o 15:00 ale mimo wszystko nie czuję się komfortowo z tymi wszystkimi rzeczami, które do tej 15:00 muszę zrobić. na wszelki wypadek już zapakowałam szczoteczkę do zębów i paszport, bo szczoteczkę często zapominam, a nie posiadanie paszportu na granicy to scenariusz z moich najgorszych koszmarów.
wyściskałam rodzinkę. już nie panikują tak, jak pierwszy raz jechałam do Serbii i W OGÓLE z niej wróciłam CAŁA.
Pasior pożegnał mnie bloczkiem czekoladowym, który uzupełnił mój zapas cukru na... długo :)
hmmm naprawdę jeszcze tylko się zapakować do końca i mykam, najpierw do Wrocławia, a później... no właśnie. później będzie później :]
Wednesday, September 23, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
2 comments:
oj Bacha!ja też nie lubię się pakować i to nawet bardziej niż żegnać
jak nie zabierzesz wszystkiego, zawsze możesz kupić...Tam przynajmniej jest taniej:P
Post a Comment