Sunday, November 8, 2009

a jednak party

kiedy wróciłam z bułkami, przebrałam się w dresi, zrobiłam sobie herbatkę i zaczęłam wybierać film do oglądania... wpadł Andrzej i rzekł "idziesz z nami na miasto?" -_- po czym wpadli (dosłownie) Luis i Andre i nie miałam już wyjścia. "zakładam kiecę i lecę" nabrało znaczenia.
warto było. wczorajsze party było przednie ;)

1 comment:

Malik said...

hehe, już myślałam, że na party to z kolei w dresach hihihi :)

jaoo ale Ci fajnie, ciągle żuryy, latynosi Ci jakieś striptizy walą, a u nas zimno i ciemno :/