Thursday, March 11, 2010

pod słońcem Toskanii

przez parę ostatnich dni wchodziłam na bloga, zaczynałam pisać i zamykałam. ale dziś czuję przypływ energii. bądź co bądź to był dobry dzień... pomimo, iż uciekł mi rano tramwaj, biegnąc zdążyłam na basen. pomimo iż jadąc na uczelnię, zamiast w autobus wsiadłam w tramwaj i znów biegłam - zdążyłam. jadąc na angielski pomyliłam tramwaje, ale okazało się, że ten pomylony nawet mnie lepiej wysadził i zdążyłam :]
po całym dniu wróciłam do mieszkania, oglądnęłam z Kasią kawałek "pod słońcem Toskanii" i teraz uśmiecham się do mojej wiśniowej herbaty siedząc w pokoju Ovća, gdzie słońce rano grzeje i przyjemnie budzi. Ovće zabrała moje muzułmańskie ubrania i poleciała do Maroka. Jeżeli ja nie mogę tam być to chociaż moje spodnie tam będą :]

a za chwilę odrobinkę photo-retrospekcji i zacznę się uśmiechać do mojej pracy magisterskiej :]

No comments: