Tuesday, June 15, 2010

:*

najbardziej szalone dni i noce właśnie się skończyły :] jestem tak wykończona, że nawet nie jestem w stanie podskoczyć z radości. 2 noce spędzone na dworcach i w pociągach ("ding-dong" pociąg do Krzyża opóźniony o 20, 30, 55 minut), 8 godzin drukowania magisterski na 2 drukarki, jechanie z Tatą o 4 rano do Krzyża 200km/h, a potem jeszcze pół dnia latania aby wydrukować we Wrocławiu stronę tytułową, w której brakowało jednej kuryyyywa literki, aby znaleźć białego markera by tę literkę dopisać na czarnym tle, aby oprawić 4 egzemplarze i dowiedzieć się, że nie ma miękkich opraw w "moim" rozmiarze, aby zrobić sobie fotę do dyplomu (szewc w dziurawych butach chodzi) i o 13:45 (kiedy dziekanat do 14:00) rzucić Pani wszystkie papierki na biurko i w końcu pójść na piwo :]

2 piwa mnie zabiły. wróciłam i z 4-tym egzemplarzem mgr w ramionach zasnęłam kiedy było jeszcze jasno, spałam milion godzin i obudziłam się z wielkim kamieniem na głowie.

całe szczęście, że ma się w "pobliżu" takiego Siarę, który wysłucha i zrozumie pociągowego wkurwa i Ulę, która napisze, że nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre i Starą, która powie, że w drukowaniu dwustronnym trzeba ustawić marginesy lustrzane i Mamę, która podyktuje indeks serbskich nazwisk i zrobi dobrą herbatkę i Tatę, który załatwi papier, zarządzi całym drukowaniem i zawiezie na 4 rano do Krzyża bez zmrużenia oka i Bjednarza której zbielały kciuki od ich trzymania ;)
Zginęłabym.
dla wszystkich wielki :*

1 comment:

Wazko said...

no ja to najwięcej zrobiłam:) ale wierzę w mentalne wspieranie, jeeee! tak się cieszę, że się udało wsio:)