jako, że dostałam opieprz od Ireny, że jej nie uwzględniłam w ostatnich podziękowaniach, a przecież też mnie wspierała, to teraz padam na kolana i się przed nią płaszczę :)
Irenko, dziękuję, że mimo, iż wiedziałaś jak to się skończy, nie wróciłyśmy tak szybko do akademika :D i za to, że przeżyłaś najście huraganu kathrina w mojej osobie :*
i za zaprowadzenie do NFZ i za pierogi i za drinka i za całe wyluzowanie po magisterkowym zamieszaniu i przed obroną.
P.S. również specjalne thnx dla Sokoła - króla parkietu, Sławka - bajeranta pani portierki i cierpliwego Siary o 8:00 rano i 10:40... rano ;)
a na kaca najlepszy na świecie maminy rosołek we własnym domciu :]
Sunday, June 20, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment