Saturday, December 25, 2010
Wigilia
pierwsza Wigilia w tym domu, który przyniósł nam przez rok wiele radosnych chwil i tych bardzo złych. wszystkie 17 osób, które są u nas teraz smacznie śpi, ja siedzę sobie w fotelu i przed oczami mam kolorową, jak zwykle żywą choinkę, otwarty pokój Taty, w nim świecącą gwiazdę w oknie i wózek... i myślę sobie, że gdyby nie ten dom to zupełnie bym zginęła na piętrze z dwoma wózkami. w ostatnie Święta, kiedy jeszcze dom był gruzowiskiem myśleliśmy jak to będzie za rok: tu postawimy choinkę, te na zewnątrz przystroimy, pod dachem lampki, nasza wędzarnia, gdzie zrobimy szynki, na górze będzie łazienka, ciemnia, pokój, tu kuchnia, tu stół i cała rodzina. wiele się spełniło, ale choinkę stawiałam z Panem H., na zewnątrz nie miał kto podłączyć prądu, w wędzarni wędził wujek, łazienki i ciemni nie ma, rodzina przyjechała w komplecie, pomogła posprzątać i nakryć... i choć nie tak miało być to i tak się cieszę, że wszyscy którzy mogli to nam pomogli, bo SAMA nie dałabym rady. w następnym roku wierzę, że już postawiMY choinkę razem z Tatą i musimy to zrobić dużo wcześniej, bo dopiero gdy zapalam na niej lampki to czuję Święta.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment