Wednesday, July 6, 2011

zdravlje

dzisiaj zastosowałam ostrą kurację mojego smarkania.
zabrałam ze sobą na wycieczkę deszczowe chmury, które ciągle nade mną wiszą i zgubiłam je w wysokich górach Galiczicy. a kiedy wyszło słonko, a turyści wcale się nie śpieszyli do hotelu i ja zdążyłam się wykąpać w jeziorze Prespańskim.
odkryłam również zupełnie nową Bitolę, a właściwie jej starą część, czyli bazar. Opieprzyłam Daniela, że wcześniej mnie tam nie zabrał. Kupiłam lecznicze zioła prosto z Galiczicy i zamierzam jeszcze bardziej podnosić ciśnienie bałkańskim antyherbatowym tubylcom i parzyć te ziółka :) cała Galiczica pachnie teraz ziołami, tak mocno, że nawet mój zatkany nos zdołał nasycić się tym zapachem. Spojrzałam na Magaro i znów myślałam "tak blisko, a jednocześnie tak daleko"... nie zdobędę tego szczytu najprawdopodobniej w tym roku - są ważniejsze sprawy. Zobaczę go znów za 2 tygodnie i będę myśleć podobnie, ale znów sobie powiem, że są sprawy ważniejsze, a Magaro - góra - nie ucieknie.
Macedonia wciąga mnie coraz bardziej. Trochę męczą mnie już słowa Daniela "jedyne w Europie, jedyne na Świecie, tylko tutaj, nigdzie indziej, unikatowe na skalę światową", ale jednocześnie ten facet ma racje. Macedonia jest jedyna na świecie i wszystko co się w niej znajduje jest unikatowe. ciężko nam Polakom w to uwierzyć, bo w szkole tego nas nie uczą. a powinni! czy moje wycieczki mi się nie nudzą? owszem, czasami, ale za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego i żadna z nich nie jest taka sama.
jutro będę walczyć z Panem Problematycznym i denerwuję się strasznie. wczoraj gdyby ktoś by mi się nawinął nie ręczyłabym za siebie, chodziłam jakby ktoś mnie nadział szpilkami, stąd też nasiliło się smarkanie.
teraz już jest lepiej - po tym jak zamoczyłam stopy w Prespie i rozglądając się, próbowałam uwierzyć, że tu jestem... wtedy turyści na mnie napadli, że chcą zostać dłużej...
- Proszę Państwa, nie ma problemu :)

No comments: