czyli mandżuria i bierzmowanie, jakby ktoś nie mógł odczytać tego sanskrytu :/
albowiem wystawa fotograficzna Diba odbyła się w piątek, a w sobotę o 8 rano trzeba było wyjechać z domu w kierunku "nad morza" świadkować na bierzmowaniu kuzynki.
i chyba całe szczęście, że nie wypiłam kolejnego kieliszka wina i zostałam wyprowadzona z imprezy przez jednego Kudowczyka, dzięki czemu zdążyłam na bierzzmowanie. a wystawa... tzn. impreza ;) hmmm co tu dużo mówić po prostu kocham tych wszystkich ludzi! Diba za łikitiki, Irenkę za różnorodność alkoholu, który przyniosła, a którego nie mogłam wypić, Olę za nieświadome sikanie z moim facetem, Rrrrau za Barcelonę i Chorwację hmmm a może Chorwatów ;), moją Mamę za wybór zdjęcia na fototapetę na naszą ścianę (brzozy mandżurskie), Sebka za podtrzymanie tematu brzóz mandżurskich, Madzię za przyniesienie chińczyka, Jasia za "COOO TOOO?", Brzozę Anię za "to Magda, przyszła Pani doktor, a to Basia, przyszłaaaa... - ja - też Pani doktor - Brzoza Ania - no właśnie hihihihi", Brzozę Andrzeja za fotę Brzozy Ani "z moim dziewczynkami", Soje obie za "psssst Bachu chodź no!", Rudą za zakupy w monopolowym przez kratę ("CZERWONE kurwa!!! ... wino"), Frania za prowadzenie się i Kasię i Tomka za rozmowę i babeczkę i zmęczenie wielkie i Kudowczyka za tańce, hulanki i swawolę :)
a bierzmowanie... ubawiłam się po pachy :D biskup w transie, proboszcz przejęty, ksiądz generał, katechetka gestapo i ministranci tyczka, beczka i kwazimodo :D z kazania pamiętam tylko to, że "wszyscy jesteśmy poganami", nieskończoną ilość razy powtarzane słowa "nie będę już przedłużał..." i "seks, narkotyki i inne uciechy". a potem ciasto, kawa, obiad, ciasto, kawa, drzemka, ciasto, kolacja, ciasto, sok i kierunek dom :)
Sunday, December 4, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment