Thursday, January 5, 2012

zależność

dziwna zależność

siedzę w biurze na totalnym kacu. w torebce tylko nospa, niewiele mi da -_-'
ponieważ głowa mnie napier... boli i generalnie zbyt wesołej miny nie mam i jestem ubrana na czarno to ludziom, którzy przychodzą do biura nasuwa się jeden temat "Tato". odpowiadam grzecznie, przymykając oczy z powodu ciężkiego głazu na moim czole i widzę, że ich to kręci... serio! i od razu widzą skarbnicę wiedzy do tego akurat pogrążoną w żałobie - doskonała okoliczność.
Tatuś odszedł tak wcześnie...
yhym
a Pani skończyła studia?
yhym
a Mama jak się czuje?
dobrze
jak to nigdy nie wiadomo co przyniesie życie, nie?
yhym

czy ja tą kobietę znam? nie. nie znam. czy chcę jej opowiadać historię mojego życia? nie. nie chcę.
ale... to jeszcze nic.

byłem wczoraj u Mamusi, ale ona roztrzęsiona, nie chciała mi powiedzieć, a powiedz mi dlaczego Tato trafił do szpitala w Gorzowie a nie w Szczecinie? bo mój sąsiad ma to samo co Tatuś i był operowany w Warszawie i żyje!

no kurrrrrrrrrwa! po pierwsze primo: czy biuro pełne ludzi jest dobrym miejscem na to pytanie? (pomijam fakt, że w ogóle co za kurwa pytanie?) nie. nie jest. po drugie primo: czy jesteśmy na Ty? nie. nie jesteśmy. po trzecie primo: a co to w ogóle Pana obchodzi? nic. nic nie powinno. po czwarte primo: sugeruje Pan, że gdyby Tato trafił do Szczecina tudzież Warszawy to wtedy by żył? i po piąte primo: po co mi Pan to mówi? czy ja chcę to wiedzieć? nie. po śmierci Taty nie chcę wiedzieć co moooożna by było zrobić.

kurwa!
dlaczego do Gorzowa? bo tam było najbliżej i najszybciej!
co jest z tymi ludźmi?

1 comment:

Sojek said...

debno jest z ludzmi... tutaj ludzie uwazaja, ze jesli znaja cie od krasnala albo znaja twoich rodzicow/dziadkow/wujka/sasiada, to automatycznie maja pelne prawo uczestniczenia w twoim zyciu, a juz na pewno swobodnego zasiegania informacji o wszystkim i wszystkich. zero granic, zero wstydu. which is chujowe